Wojciech Chmielewski: Rozwój Polski jest kombinacją wielu czynników

O kondycji polskiej gospodarki, czynnikach kształtujących gospodarczy wzrost, wyzwaniach i polskim potencjale rozmawiamy z Wojciechem Chmielewskim*, konsultantem i ekspertem BDO HBC BI.

Panie Wojciechu, polska gospodarka „MIŚP-ami” stoi. A może napędową jej siłą są jednak spółki Skarbu Państwa? Obserwował Pan gospodarczą transformację od środka, brał Pan udział w tym procesie przez kilkanaście lat. Co tak naprawdę jest naszą największą siłą, która pozwala nam wciąż tak dynamicznie się rozwijać? 

Wojciech ChmielewskiMoim zdaniem rozwój Polski w skali makro jest kombinacją wielu czynników, z których dwa uważam za kluczowe: fundusze europejskie i inwestycje zagraniczne. Pozostałe istotne elementy w tej układance to chłonny rynek wewnętrzny, niskie koszty pracy z jednej strony i wysoki odsetek wykwalifikowanych pracowników z drugiej. Pamiętajmy też, że o wciąż niskiej bazie w postaci znaczącej różnicy w sile nabywczej w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej, więc jest jeszcze bardzo duża przestrzeń do rozwoju.

A kto wkłada więcej w rozwój – MIŚP-y czy spółki SP?

No cóż – MiŚP z definicji nie zrealizują wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Niemniej jednak są bardziej elastyczne, efektywniejsze i w swoim DNA mają zakodowaną chęć rozwoju, uczenia się, wykorzystywania nowych technologii, szukania rozwiązań. W sensie „wyciskania wszystkich soków” z pojawiających się okazji biznesowych, MiSP-y radzą sobie zdecydowanie lepiej niż spółki Skarbu Państwa. Oceniam jednak, że warunki do rozwoju są niekorzystne – rozwiązania powinny być bardziej stabilne, prostsze i tańsze. W tym obszarze państwo sobie nie radzi w stopniu odpowiednim do istniejących wyzwań.

Przykładem jest proces legislacyjny dotyczący możliwości powołania prostej spółki akcyjnej ułatwiającej funkcjonowanie startupom. Trwa w najlepsze i tylko optymiści wierzą, że zakończy się sukcesem w 2018 roku. A Słowacy już to mają. Warto byłoby przeanalizować, gdzie się teraz zakłada polskie startupy…

Jakie są najważniejsze zagrożenia, na jakie nasza gospodarka jest narażona? Wschód Europy? Czy może kryzys Unii. A może Brexit? Globalna gospodarka to system naczyń połączonych, a my konsekwencje ponosić będziemy, czy nam się to podoba, czy nie. Z której strony zagrożenie jest największe? 

Oczywiście, że wymienione czynniki mają wpływ na naszą sytuację, bo jesteśmy za małym i za biednym krajem, żeby nie odczuwać negatywnych skutków globalnych zjawisk ekonomicznych. Do kryzysów i wstrząsów należy się przyzwyczaić, więc bardziej intryguje mnie pytanie o zdolność adaptacyjną naszego państwa, społeczeństwa i gospodarki do radykalnie zmieniających się warunków.

Jak się do tego przygotować? Jak temu przeciwdziałać? 

Nie mam wątpliwości, że kluczową sprawą, która w dłuższej perspektywie przesądzi o naszej pozycji i właśnie zdolności do adaptacji do nowych realiów, jest to, czy uda się w Polsce zbudować gospodarkę opartą na wiedzy – dynamika zmian w obszarach gospodarki, które przesądzą o kierunku rozwoju, jak chociażby big data czy internet, rzeczy jest ogromna.

To jest wielkie wyzwanie cywilizacyjne i w zasadzie oznacza wieloletni proces umiejętnego identyfikowania kluczowych trendów, przebudowywania systemu kształcenia, otoczenia prawnego, finansowania tego typu działalności, promowania innowacyjności. Takich kompleksowych i spójnych działań nie widzę.

Wzrost PKB nie jest już postrzegany jako wyznacznik sukcesu konkretnego kraju. Inteligentni i wykształceni ludzie kierują się w życiu innymi wyborami: zadają sobie pytania, czy ja chcę tu żyć, bo mogę się rozwijać i bogacić. W tej kwestii jestem pesymistą – inne kraje są lepiej przygotowane do reagowania na sygnały płynące z otoczenia.

Czy rosnący deficyt budżetowy jest również problemem? 

Jest problemem zarówno formalnym jak i realnym – mającym odczuwalnie negatywne skutki dla obywateli. Formalnie przekroczenie pewnych poziomów deficytu skutkuje automatycznym wdrożeniem procedury jego ograniczenia wynikającej z faktu naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Skutkuje to zablokowaniem wydatków budżetowych i wprost przekłada się na zwolnienie rozwoju gospodarczego odczuwalnego przecież dla wszystkich w krótkiej perspektywie.

Z drugiej strony pamiętajmy o oczywistej sprawie – jaki by ten deficyt nie był – ktoś go musi sfinansować. Jak do tej pory najważniejszym miejscem, w którym poszukuje się źródeł finansowania nierównowagi budżetowej jest kieszeń podatnika. Z tej perspektywy deficyt w swojej istocie jest obciążeniem dla obywateli i jakby tego nie tłumaczyć, wzrost deficytu oznacza mniej pieniędzy w naszych portfelach.

A czy można inaczej? Po sąsiedzku, czyli w Czechach w 2016 roku deficytu budżetowego nie było…

Nie jesteśmy w stanie przeanalizować wszystkich sektorów, które w Polsce radzą sobie dobrze lub świetnie. Ale jesteśmy w stanie wskazać te wiodące, które mogłyby być punktem odniesienia dla innych obszarów, a także zdiagnozować kluczowe czynniki sukcesu. Na samym początku jednak konieczne jest postawienie kluczowego pytania – czy polskie firmy są elastyczne? Potrafią się dostosować do dynamicznie zmieniających się warunków? Wykorzystują nadające się okazje? 

Polskie firmy bardzo często komplementuje się poza granicami właśnie ze względu na elastyczność. To, co się kryje za „elastycznością”, to jednak złożony obraz – widziałem ostatnio opublikowane badania z których wynika, że jesteśmy najbardziej zestresowanym narodem w Europie, więc zawsze jest coś za coś. Myślę, że poważna dyskusja na ten temat powinna dotyczyć nie tylko zdolności firm do pomnażania kapitału. Na rynku zauważalnych jest kilka ciekawych tendencji – coraz bardziej liczy się jakość prowadzenia biznesu, czyli to wszystko, co sprawia, że ma się satysfakcję z tego, co się robi. Chodzi o to kogo wybieramy do współpracy, w jakich warunkach to się odbywa, czy rozliczamy swoje zobowiązania bez korzystania z usług komornika.

Rozwijające się niezwykle dynamicznie sharing economy czy crowdfunding dowodzą, że zarabiając pieniądze, chcemy w dużej mierze opierać biznesowe relacje na zaufaniu. Bardzo ciekawe byłoby dokładne przeanalizowanie przyczyn gwałtownego rozwoju tych gałęzi gospodarki także w Polsce. Myślę, że jest to jakiś rodzaj żółtej kartki dla dotychczasowego sposobu prowadzenia biznesu.

W czym zatem tkwi ich największa siła i które obszary są dla całej polskiej gospodarki absolutnie kluczowe? 

Według mnie niezależnie od sektora gospodarki, o którym rozmawiamy, najważniejsza jest innowacyjność. W tym kontekście nie ma znaczenia, czy rozmawiamy o firmie funkcjonującej w klasycznej branży, czy w nowych technologiach. Jeśli rozmawiamy o startupie, który wymyślił kompletnie nieprzydatną aplikację, to istotne jest to, że ten projekt zrealizowała grupa zdeterminowanych ludzi, którzy potrafią współpracować, posiadają wysokie kompetencje branżowe i funkcjonują w sektorze o wysokim potencjale. Właśnie takie cechy decydują o sile gospodarki.

Proszę powiedzieć, czy jest jeszcze szansa dla polskiego górnictwa i dla polskie węgla? Europa od węgla odchodzi, tymczasem my staramy się przywrócić jego świetność. To krok w dobrą stronę? 

Rozwiązania na poziomie Unii Europejskiej dotyczące klimatu, będą miały oczywisty i negatywny wpływ na możliwości rozwojowe polskiego górnictwa.

Z czasem mogą się obronić rozwiązania ekologiczne jak zgazowywanie węgla – badania w tym zakresie są nawet promowane przez Komisję Europejską, ale oczywiście niemożliwe jest dokonanie jakichś radykalnych zmian w krótkim czasie w tym obszarze.

Odchodzenie od węgla to proces trwający już od bardzo długiego czasu i odbywający się już w wielu krajach – Niemcy, Czechy wcześniej Wielka Brytania i Francja. W Norwegii kontrolowany przez państwo fundusz zakazał inwestowania w koncerny energetyczne opierające produkcję na węglu. Na rynkach międzynarodowych coraz trudniej będzie zgromadzić finansowanie tego typu inwestycji – rentowność biznesu zależy od czynników globalnych, które są generalnie negatywne i na które nie mamy wpływu.

Dochodzi do tego brak akceptacji lokalnych społeczności na nowe odkrywki. Biorąc pod uwagę kluczowe przesłanki niezbędne do rozwoju jakiegokolwiek sektora gospodarki, w mojej ocenie polskie górnictwo znajduje się w trendzie schyłkowym. Oczywiście innym pytaniem jest, jak zarządzić takim procesem, bo koszty będą ogromne i dotyczyć będą zarówno lokalnych społeczności, państwa i wielu gałęzi gospodarki.

Jeśli miałby Pan wskazać pięć najważniejszych wyzwań jakie stoją przed nami i polską gospodarką, jakie by one były? 

Proponuję nie wyważać otwartych drzwi – większość czynników determinujących sukces w gospodarce została już policzona, opisana i jest żywo dyskutowana na świecie. Jeśli nauczymy się korzystać z tej wiedzy – zyskamy. Jeśli nie – inni nas wyprzedzą. Życie nie toleruje próżni.

* Wojciech Chmielewski. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego (filologia polska i nauki polityczne), Krajowej Szkoły Administracji Publicznej oraz Uniwersytetu Strasbourg III (Polityki Publiczne w Europie). Specjalizuje się w sprzedaży i restrukturyzacji spółek. W latach w latach 2012 – 2015 pełnił funkcję Dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji w Ministerstwie Skarbu Państwa, gdzie odpowiadał za pozyskanie inwestorów dla ponad 120 spółek Skarbu Państwa w ramach prowadzonych projektów prywatyzacyjnych (wartość transakcji ponad 3,2 mld zł). Posiada wieloletnie doświadczenie w organach największych grup kapitałowych z portfela Skarbu Państwa, sprawował m.in. funkcję Przewodniczącego Rad Nadzorczych Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA (2012-2015) i ENEA SA (2009-2015). Jako Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa odpowiadał w 2015 r. m.in. za nadzór nad takimi podmiotami jak LOT SA, Polski Holding Nieruchomości SA, Telewizja Polska SA, Polskie Radio SA, Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk SA, Zarząd Morskiego Portu Gdynia SA.